Aktualności

Jak odzyskałem skradziony rower

altNa początku czerwca Norbertowi skradziono rower. Kiedy prawie stracił nadzieję, że odzyska rower, po dwóch miesiącach nagle się odnalazł. Teraz dzieli się wiedzą, co zrobił aby odzyskać rower

Mój rower skradziono na terenie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr. 13 na ulicy Skrzydlatej 15. Kradzież od razu zgłosiłem szkole, niestety dyrekcja stwierdziła, iż nie ponosi odpowiedzialności za rzeczy pozostawione na terenie szkoły, również tego samego dnia zgłosiłem sprawę na V Komisariat Policji Komendy Miejskiej w Łodzi ul. Organizacji "WiN" nr 60. Miła pani policjant przyjęła zgłoszenie i na tym skończył się udział policji w poszukiwaniu roweru, gdyż tydzień później dostałem listem poleconym postanowienie o umorzeniu dochodzenia i wpisaniu sprawy do rejestru przestępstw...

Wróćmy do dnia kradzieży 
Tego samego dnia wysłałem ogłoszenia o kradzieży roweru (wraz ze zdjęciem oraz jego opisem) do wszystkich swoich znajomych, również dodałem informację na facebooka oraz okoliczne fora rowerowe. Nie sądziłem, że odzew będzie tak duży - większość moich znajomych postanowiła pomóc mi w szukaniu roweru - chodziliśmy po giełdach, rynkach, jeździliśmy po Łodzi w poszukiwaniu roweru, niestety bezskutecznie. Rower po prostu znikł. 

Traciłem cierpliwość
Po miesiącu poszukiwań straciłem wiarę, że odnajdę swoją własność, aż nagle zdarzył się cud, w czwartek 9 sierpnia zadzwoniła do mnie przyjaciółka z informacją, że Artur (Niebieska Kamizelka z Masy Krytycznej) podczas jazdy rowerem zauważył prawdopodobnie mój rower stojący przy lombardzie na jednej z ulic w centrum miasta. Po chwili zadzwonił na policję z informacją o spotkaniu skradzionego roweru. 

Jak odzyskałem rower
Po przyjechaniu na miejsce i sprawdzeniu numerów ramy okazało się, że to jest mój rower. Pracownik lombardu został przesłuchany na miejscu, a ja po chwili wraz z rowerem i policją udaliśmy się na I Komisariat Policji Komendy Miejskiej w Łodzi na ul. Kościuszki nr 19. Zostałem zaproszony na przesłuchanie w celu ustalenia czy rower jest na pewno moją własnością. Zostałem wypytany o kilka szczegółów dotyczących mojego roweru (ponownie numer ramy, charakterystyczne cechy roweru, charakterystyczne zarysowania na ramie, marka przerzutek etc.). Prawdopodobnie gdyby rower był oznakowany czynności potwierdzające własność mojego roweru trwałyby krócej (dlatego warto oznakować swój pojazd). Po załatwieniu spraw potwierdzających moją własność zostałem poproszony o spisanie potwierdzenia odbioru roweru, po tym krótkim oświadczeniu odzyskałem swój rower po ponad dwóch miesiącach od kradzieży. Niestety - porysowana rama, zniszczone siodełko, manetki, pedały oraz opona, skradziony (prawdopodobnie bez szans na jakiekolwiek odzyskanie lub rekompensatę) licznik bezprzewodowy, światło przednie oraz tylne, a nawet głupi dzwonek! Zapewne czeka mnie jeszcze sporo pracy, by doprowadzić rower do stanu sprzed kradzieży.

Morał
Po całej sytuacji morał jest następujący nie warto polegać tylko na policji, trzeba samemu szukać swej własności, dodatkowo warto oznakować swój rower oraz zrobić jego zdjęcia wraz z numerem ramy, a najważniejsze zachować wszelkie dokumenty potwierdzające własność (bez nich proces odzyskania roweru jest trochę dłuższy). Warto też zainwestować w dobrą blokadę rowerową, wcześniej miałem zwykłą linkę.

 

Rowerowa Łódź Menu

Rowerowy budżet obywatelski

Vlog - 2 minuty o 2 kołach

Aktualności

Rowerem po Łodzi

Przepisy dla rowerzystów

Baza wiedzy

Nowe drogi

Infrastruktura

Pomysły, projekty

Interwencje

Powody korzystania

U innych

Porady prawnika

Rower publiczny

Ubezpieczenie roweru

Wspieraj nas za darmo!

Szkolenia dla rowerzystów

miasta-dla-rowerow