| Rok Karty Brukselskiej - Olivier Schneider |
|
|
|
| piątek, 06 stycznia 2012 09:20 |
Jakiego bilansu ostatniego roku mogę dokonać jako francuski działacz rowerowy regularnie odwiedzający Łódź? 7 stycznia mija rok od podpisania przez Łódź Karty Brukselskiej
Olivier Schneider jest członkiem zarządu Francuskiej Federacji Użytkowników Rowerów. Od lat zajmuje się promowaniem aktywnej mobilności w miejscowości Brest na zachodzie Francji. Propaguje w społeczeństwie wiedzę o zaletach rowerów, z drugiej strony współpracuje z władzami miasta w zakresie poprawy infrastruktury rowerowej i orientowania polityki planowania przestrzennego pod kątem zrównoważonego transportu. Na fotografii Schneider w łódzkim magistracie podczas konferencji Vélorution w marcu 2011 roku
Klasycznie na Zachodzie W Polsce ogólnie, a w Łodzi w szczególności sytuacja jest odwrotna Łódź za "kadencji" pana Witolda Kopcia ma na koncie liczne osiągnięcia: pierwszy kontrapas, pierwszy pas rowerowy, dodatkowych pół tysiąca stojaków (w tym kilka na jezdni!), podpórki przed przejazdami, możliwy przewóz roweru w komunikacji miejskiej, separatory, bariero-siedziska, pierwsze rondo z asfaltowymi przejazdami, wideodetektory przed przejazdami, pierwsze liczydło rowerzystów Polsce. Z jednej strony jak na rok czasu osiągnięto stosunkowo dużo, z drugiej strony bardzo daleko do etapu "make cycling possible", a właściwie "make cycling easy and convenient" - spraw jazdę rowerem łatwą i przyjemną, bo że jeżdżenie w Łodzi jest możliwe udowadniają co dnia wielu rowerzystów. Moja rada Oczywiście takie przyspieszenie wymaga spójności, holistycznej wizji harmonijnego transportu w mieście, której jednym z elementów jest najtańszy i najefektywniejszy środek transportu czyli rower. Dlatego myślę, ze priorytetem dla Łodzi jest wypracowanie globalnej strategii transportowej i jej powiązań z urbanistyką, której rozdziałem byłaby strategia rozwoju ruchu rowerowego. Taka strategia powinna zawierać dokładną analizę aktualnych przemieszczeń, oraz przyczyn stanu rzeczy. Rozdział "strategia transportu publicznego" powinien być komplementarny z trasami rowerowymi (i ewentualnie rowerem publicznym). Dobrym przykładem jest gdański STER, nawet jeżeli nie jest on rozdziałem globalnej strategii. Jednak te wszystkie działania nie miałyby sensu, bez "ograniczenia ruchu (oraz parkowania) samochodów indywidualnych", co dałoby podstawę do wiary w powodzenie rozdziału"multipolarne miasto krótkich odległości, gdzie wiele spraw mozna (wygodnie) załatwić pieszo". Wyposażenie Łodzi w strategię jest bardzo ważne, by za kilka lat nie okazało się, że miasto mimo pokaźnej ilości kilometrów infrastruktury rowerowej, nie ma czytelnego schematu ruchu rowerowego i w związku z tym istnieje wielki niewykorzystany potencjał rowerowy. To wszystko oczywiście kosztuje. Ale to dobra inwestycja - coś co w krótkim czasie się opłaca. Rower się opłaca! Tu wchodzą w grę miliony złotych, gdyż wbrew pozorom aktywność fizyczna, nawet tak niewielka jak poruszanie się pieszo lub nawet powolna jazda na rowerze redukuje mocno ryzyko zachorowań na wiele chorób i to nie tylko serca czy będących wynikiem otyłości. Na przykład już 3,5 godziny ruchu tygodniowo redukuje o aż 70% ryzyko raka piersi, który jest jednym z głównych przyczyn zgonów. Samochód jest więc dużo bardziej niebezpieczny dla
zdrowia ze względu na indukowaną nieaktywność fizyczną, niż
emisje CO2 i innych polutantów. Dodatkowo, opisywane narzędzie WHO
pozwala na ocenę oszczędności wydatków zdrowotnych, i nie
uwzględnia w najmniejszych stopniu pozostałych benefitów z rozwoju
ruchu rowerowego i pieszego, takich jak poprawienie atrakcyjności
przestrzeni publicznej, oszczędność z niższych wydatków na
transport samochodowy lub zbiorowy itd. Bez wątpienia uzyskany
rezultat można podwoić żeby zobaczyć jaki będzie "globalny
zysk".
PS : Zachęcam do korzystania z narzędzia WHO w celu oceny ile Łódź będzie oszczędzać mając 15% udziału rowerzystów w ruchu... Nie dysponując twardymi danymi pokusiłem się o wpisanie danych przybliżonych. Przy założeniach Karty Brukselskiej w roku 2020 ma być 15% rowerzystów, czyli w przypadku Łodzi w przybliżeniu 100 000 osób. Zakładając, że będą one jeździć 200 dni w roku po 30 minut dziennie, narzędzie przewiduje uniknięcie 127 zgonów rocznie. Oszczędność finansowa zależy od parametru "ceny za ludzkie życie". Przy poziomie sugerowanym przez narzędzie wychodzi 80 milionów euro rocznie, czyli ponad 300 milionów złotych. Oczywiście dane wpisałem na oko, ale jednak rząd wielkości otrzymałem. I naprawdę uważam, że po prostu nie stać Łodzi na nieinwestowanie w rower. {Olivier Schneider} |