|
Dobiega końca kadencja Rady Miejskiej w Łodzi. Nadchodzi czas podsumowań, ocen i snucia planów na przyszłość. O ocenę mijających 4 lat w kontekście rowerowym, pytamy kolejnego z radnych - Krzysztofa Piątkowskiego
Postanowiliśmy spytać łódzkich radnych o inwestycje rowerowe, o rozwój ruchu rowerowego w mieście oraz o plany na przyszłość. Z 43 radnych łódzkiej Rady Miejskiej wybraliśmy kilkoro z którymi przeprowadziliśmy wywiady. W rzeczywistości to radni wybrali się sami - interesując się i działając na rzecz "zrowerowania" Łodzi w ciągu ostatnich czterech lat kadencji. Dzisiaj rozmowa z Krzysztofem Piątkowskim, który był między innymi współautorem uchwały wzywającej prezydenta Łodzi do stworzenia Wytycznych rowerowych.

Czy jest Pan dumny z łódzkiej infrastruktury rowerowej? Dumny? W najmniejszym stopniu nie jestem dumny, bo nie za bardzo jest z czego. Z całym szacunkiem dla Państwa starań i naszej pomocy, to niestety stwierdzenie “rowerowa Łódź” istnieje póki co jedynie w ramach Państwa organizacji. Oczywiście dostrzegam pewne zmiany na lepsze, ale daleko jeszcze abym poczuł się z tego dumny.
Czy zna Pan jakieś rozwiązania rowerowe stosowane w Polsce lub Europie, a które widziałby Pan w Łodzi? Przede wszystkim dzięki temu, że angażowałem się aby w Łodzi zaczęły obowiązywać Wytyczne rowerowe - standardy budowy ścieżek rowerowych, taka “rowerowa konstytucja” to wiem, że wiele innych miast nas już wyprzedziło. Marzy mi się, aby tak jak w Trójmieście - aby rower był realna alternatywą komunikacyjną w mieście. Ale tego nie da się osiągnąć bez determinacji wszystkich w mieście - zarówno odpowiedzialnych za budżet, za zarządzanie miastem. Ja teraz tego nie dostrzegam, żeby jakikolwiek z polityków obecnie aspirujących do pełnienia głównej roli, miał taki wyraźny plan w tej sprawie. Jeśli znalazłby się prezydent, który chciałby wybudować znacznie więcej ścieżek rowerowych w Łodzi, znalazłby wsparcie radnych ze wszystkich opcji politycznych.
Jak ocenia Pan przebieg prac nad wytycznymi rowerowymi? Po pierwsze cieszę się że Wytyczne w ogóle są - jesteśmy jeden krok do przodu. Niestety, sprawa z plagiatem to skandal! W tym przypadku całkowitą odpowiedzialność ponosi prezydent miasta, który pozbawił radnych inicjatywy w zakresie tworzenia Wytycznych (red: prezydent Kropiwnicki wprowadził Wytyczne własnym zarządzeniem). Bo my próbowaliśmy skontaktować się z twórcami podobnych wytycznych z innych miast. Sam jestem autorem listu do prezydenta Krakowa, w którym prosiłem o możliwość wykorzystania w Łodzi tamtejszych norm rowerowych. Niestety, potem okazało się, że łódzki ZDiT chce w pełni wziąć odpowiedzialność za tworzenie łódzkich standardów rowerowych. Później okazało się, że te Wytyczne kopiowały zapiski z Warszawy. Zupełnie niepotrzebnie spowodowano, że rykoszetem ta sprawa uderzyła w wielu zaangażowanych w tę sprawę - społeczników ale także w nas radnych. Szczytem arogancji władzy uważam tę rywalizację na to, kto pierwszy przygotuje standardy. Tak, jakby ktokolwiek z nas chciał się ścigać. Następnie jednak były opóźnienia, zwlekania i brak opinii prawnej. To wszystko trwało ponad rok, który straciliśmy. A co do tego jak te standardy są teraz realizowane, mieliśmy próbkę choćby przy ulicy Przybyszewskiego. Nawet napisałem do prezydenta w tej sprawie interpelację, na którą otrzymałem odpowiedź. Była ona zupełnie niesatysfakcjonująca - wykręcano się, że to nie są w ogóle ścieżki rowerowe. Generalnie widać, że nie ma nadal dobrej atmosfery.
Czy uważa Pan, że kwota zapisana w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym (30mln zł) na infrastrukturę rowerową jest wystarczająca? Nigdy w kontekście rowerów nie zastanawiałem się nad konkretną kwotą. W pierwszej kolejności policzyłbym ile ścieżek rowerowych potrzebuje nasze miasto, następnie zastanowiłbym się ile jeszcze mieszkańcy są gotowi na nie poczekać, a później kwotę rozłożył na tyle lat ile potrzeba. W ogóle konkretne kwoty widziałbym na samym końcu. Zwłaszcza, że obecnie te wszystkie kwoty to ja traktuję jako metodę tworzenia rezerw budżetowych. Zapisze się teraz, że to na rowery, a potem zwróci się do radnych aby pozwolili przeznaczyć te pieniądze na inny cel.
Używa Pan sformułowania ścieżki rowerowe. Umówmy się, że trasy rowerowe wykonane zgodnie z Wytycznymi to drogi rowerowe, pozostałe pozostają ścieżkami.
Czy 15% przemieszczeń w mieście realizowanych na rowerach (zgodnie z "kartą brukselską") to realny wskaźnik na 2020 rok? Co zrobić by go osiągnąć? Ja nazwałbym ten wskaźnik mianem ambitnego, jednak nie mam wystarczającej wiedzy aby określić czy możliwy. Lubię stawiać sobie ambitne cele z szansą na ich realizację. Zakładam, że jest to możliwe, choć boję się, że w Łodzi może się to nie udać. Jesteśmy niestety w ogonie miast wprowadzających zmiany w transporcie.
Czy rowerzyści powinni mieć głos w sprawach infrastruktury rowerowej? Jak zamierza Pan to ułatwić / zorganizować, aby ich opinia była brana pod uwagę? Traktuje to prawie jako pytanie retoryczne. To tak samo jak pytanie, czy lekarze powinni mieć wpływ na tworzenie procedur medycznych. Cały czas uważam za pomysł dobry i realny do spełnienia, aby w Łodzi powołać pełnomocnika rowerowego tzw. “oficera rowerowego”. Bardzo mi przykro, że 22 września do tego pomysłu wkradła się polityka. Może niepotrzebnie radny Domaszewicz zwlekał z tym projektem. Sam też mogłem o tym wcześniej pomyśleć. Myślę, że po wyborach powinniśmy wrócić do tego projektu. Kiedy opadną emocje związane z wyborami, będzie mniej polityki.
Czy ulice jednokierunkowe powinny być otwarte dla rowerzystów w obu kierunkach? To radni powinni podejmować takie decyzje, a nie specjaliści? Przy czym jeśli mówimy o konkretnych ulicach, to chciałbym być najpierw pewien, że nie ma możliwości zastosowania innego rozwiązania. W jednostkowych wypadkach być może powinno się na to zezwolić. Warto się nad tym zastanowić. Natomiast oznaczone kontrapasy wzbudzają u mnie zdecydowanie mniej kontrowersji.
Co Pan uważa o możliwości przewożenia rowerów w komunikacji miejskiej? Popieram. Czy mówimy o dowiezieniu roweru kilku przystanków, czy w sytuacjach awaryjnych, popieram taką możliwość.
Na ile koledzy radni znają strategiczne dla Łodzi dokumenty - Studium uwarunkowań (koncepcję przebiegu dróg) i Wytyczne rowerowe? Gdyby radni mieli możliwość współdecydować o Wytycznych, z pewnością w toku dyskusji i głosowań, mieliby możliwość zapoznania się z tym dokumentem. A tak, mamy sytuację, że zaryzykuję stwierdzenie, iż nie więcej jak pięciu radnych w ogóle oglądało Wytyczne. Nie chcę zbyt krytycznie oceniać radnych, może nawet kilku radnych przeczytało projekt Studium.
Czy zamierza Pan przyjeżdżać do pracy rowerem i ułatwi to innym pracownikom Urzędu Miasta i Radnym? Roweru używam głównie do celów rekreacyjnych. Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się nad możliwością przyjeżdżania rowerem do pracy. Głównie dlatego, że wykonuje kilka zawodów i kilka obowiązków. Natomiast jedno z moich dzieci jeździ do szkoły rowerem, drugie jest jeszcze za młode - obawiam się o jego bezpieczeństwo.
Czy jest Pan za ograniczeniem ruchu samochodowego w centrum? Ograniczanie ruchu samochodowego w centrum miasta jest nieuchronne. Musimy się przyzwyczajać do dróg jednokierunkowych i buspasów. Należy otwarcie komunikować mieszkańcom, że w centrum absolutną preferencję musi mieć komunikacja publiczna i wyjaśniać powody takiej polityki miasta.
Rozmawiał Hubert Barański 4 listopada 2010
|