| Rowerzysta pod kołami koparki |
|
|
|
| środa, 16 maja 2001 21:57 |
|
Nic nie zauważył W miejscu tragedii, tuż obok parkingu multikina, w kałuży krwi leżał człowiek. W czarnej kurtce, dżinsach. Nie żył. Po drodze rozsypane były części jego garderoby i roweru. Wokół zbierał się tłum gapiów. Policjanci zamknęli ruch na dwóch pasach jezdni i wstępnie przesłuchali kierowcę koparki. Starszy mężczyzna w okularach siedział w radiowozie jakby nieobecny. Był w szoku. Funkcjonariusze sprawdzili, że był trzeźwy. Teraz próbują ustalić okoliczności zdarzenia, szukają świadków. - O winie nie możemy na razie mówić, ale są trzy wersje zdarzenia - mówi nadkomisarz Tomasz Klimczak z łódzkiej policji. - Pierwsza, to że bezpieczeństwa nie zachował rowerzysta. Może zjechał nagle z chodnika, albo wyjechał z parkingu. Druga, że na jadącego prawidłowo rowerzystę najechał kierowca koparki. I wreszcie trzecia wersja, że obaj jechali prawidłowo, ale koleina czy inna nierówność na drodze sprawiła, że rowerzysta zachwiał się i wpadł pod koparkę. To tzw. bezpośrednie przyczyny wypadku. Ale czy nie można było go uniknąć? Szczególna ostrożność Czy takie monstra jak koparka hitachi powinny poruszać się po ulicach Łodzi? - To jest pojazd wolnobieżny, dopuszczany do ruchu przez uzyskanie OC od towarzystwa ubezpieczeniowego - definiują policjanci z drogówki. - Oczywiście musi mieć odpowiednie wyposażenie, ale nie obowiązują go szczególne przepisy w poruszaniu się po drogach. Może poza jednym: kierowca powinien zachować szczególną ostrożność. Śródmieście dla samochodów Pomysł się nie przyjął. Urzędnicy w wydziale dróg pozostają nieugięci. - Po co komu ścieżki w centrum Łodzi - usłyszeliśmy w UMŁ. - Są drogi dla rowerów w Łagiewnikach i okolicach. A w śródmieściu? Tylko smród i spaliny. Jak już ktoś musi, może jeździć po chodnikach. - To niemożliwe, kiedy jeździ się często i szybko - mówi Daniel Szulc, rozwożący rowerem pizzę. - Kiedy wyjeżdżam na ulicę, to drżę. Kierowcy dużych samochodów jeżdżą jak szaleni i bardzo blisko krawężników. A łódzkie ulice są w takim stanie, że nie można po nich jechać bezpiecznie, bez omijania dziur i kolein. Uciekajmy! Pozostają środki pośrednie. - Rowerzyści muszą jeździć rozważniej - apeluje aspirant Jacek Czekalski z policji drogowej. - Kierowcy jeżdżą źle, ale rowerzyści jeszcze gorzej. Nie liczą się z przepisami, ryzykują wjeżdżaniem między samochody na wielkich drogach tranzytowych. Tam aż roi się od kolein, nawierzchnie są dziurawe. Przypominam, wszędzie tam, gdzie dopuszczalna prędkość przekracza 60 km/h rowerzyści mogą i powinni jeździć chodnikami. Są dużo mniejszym zagrożeniem dla przechodniów niż samochody dla nich na ulicach. Można wreszcie korzystać z mniejszych, mniej ruchliwych ulic. Źródło: Gazeta Wyborcza Jacek Grabarski
|